Srebrne PNY – czy zadowalają?

PNY PHES001-S Pleasing Series to jakże chwytliwa nazwa nieprodukowanego już modelu od firmy, która  jak przeczytałem znana jest z kart pamięci.
Obecnie na stronie producenta można znaleźć tylko serię zwaną IQ, a recenzowane właśnie słuchawki dostępne są prawdopodobnie już tylko w postaci resztek magazynowych.

Ze wszystkich, licznych zabawek, które mam po PNY sięgam chyba najczęściej. Najbardziej cenię sobie w nich wygodę i łatwość używania.  Bo, widzicie jestem leniwy. O ile są inne słuchawki o profesjonalnych kształtach, zaprojektowanych pod kątem wygody noszenia, to jednak ja z reguły wolę takie, które szybko założę w biegu i o których zapomnę podczas krótkich podróży busem. Wygląda na to, że PNY są pod tym względem doskonałe. Mają stosunkowo miękkie gumki, ale przede wszystkim anatomiczny kształt. Na pierwszy rzut oka na pewno wygląda dość dziwnie bo mało dekoracyjnie, ale po założeniu człowiek zaczyna rozumieć o co chodzi.

Słuchawki mają przeciętne gabaryty, ale nie ich „elki”.

Są dwie wersje kolorystyczne – czarna i srebrna. Dodatków w zestawie nie ma. Gumek są tradycyjnie trzy pary i nikt nie powinien mieć problemu z dopasowaniem ich do siebie. Myślę, że nawet zagorzali zwolennicy Epek i CXów nie będą zawiedzeni ergonomią.

Jednak na pewno mogą być rozczarowani dźwiękiem. Obiekt tej recenzji gra bowiem specyficznie. Zupełnie nie tak pospolicie jak powyższe modele. Oczywiście poziom jest tu znakomity, inaczej bym o nich nie pisał.  Dźwięk jest czysty i dość szczegółowy. Może nie lepszy niż w JBMach, ale wahałbym się powiedzieć, że im ustępuje. Grają według mnie nienaturalnie. Bardzo podobnie do Xkdun CK-700/800, chowając środek za bardzo zwartym, podbitym basem oraz podkreśloną górą. W przeciwieństwie do nich PHESom brakuje niestety tego czegoś. To brzmienie zdaje się być zimniejsze, równocześnie z mało interesującą barwą wyższych dźwięków. „Metaliczna” może byłaby dobrym określeniem bo jak wsłuchuję się uważniej, to mam wrażenie, że np. wokale brzmią podobnie do trąbki.

Znajomi za to nie narzekają. PNY zbierają pochwały za czysty dźwięk, za fajny bas i za niewypadanie z ucha. Kolega muzyk woli Awei, ale słuchacze radia nie pojmują czego się czepiamy.

Kabelek zupełnie przeciętny w swojej grubości.

Wykonanie tych słuchawek jest przyjemne dla oka. Mój egzemplarz jest wolny od skaz i jak na razie trzyma się kupy. Nie sprawiają wrażenia pancernych pzez swój skromny kabelek, ale wyróżniają się dopracowaniem na tle tego, co do tej pory mieliśmy.

Cena producenta wynosiła czterdzieści dolarów. Myślę, że nie była zła. Wątpliwy marketing spowodował jednak, że teraz możemy dostać je na dealextreme za dolarów siedem. Jeszcze u mnie trochę zabawią. Będę je sobie equalizował. A nóż coś z tego będzie :)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: