Awei ES-Q5 i ES-Q9 – drewniane słuchawki

Dzisiaj przedstawiam coś z „popularnej niszy”, czyli IEMy z drewna. Osobiście nie jestem takim fanem użycia tego materiału w słuchawkach. Nie ma to za sobą żadnej tradycji, ani technicznego sensu. Robi się tak chyba tylko ze snobizmu. Dlatego powyższych modeli nie wrzucam na bloga wyłącznie ze względu na ich wygląd. Zasłużyły sobie w inny sposób…

Awei ES-Q5 można znaleźć w dwóch wersjach kolorystycznych, a Q9 tylko w surowej, niepolakierowanej formie.

poszerzenie obudowy odbiło się na wygodzie

W gruncie rzeczy oba modele to warianty znanych nam ES-Q3. Mają takie samo wyposażenie i kable, czego konsekwencje można znaleźć w podlinkowanej recenzji. Są między nimi nieznaczne różnice zarówno w charakterze dźwięku jak i wygodzie używania. Drewniane obudowy są szersze i sprawiają wrażenie trochę mniej solidnych. Jedna  w Q9 mi się rozkleiła ujawniając, że nie jest jakąś tam sklejką a naturalnym surowcem. Podobno zdarzają się też takie wypadki właścicielom metalowego modelu. W sumie to której z perełek „słuchawy czy herbaty” się to nie trafia? :)
Awei Q3 są całkiem wygodnym, przeciętnym ergonomicznie modelem, wolnym od większych złośliwości. Q5 i Q9 humory się zdarzają. Różne kształty ludzie mają, nie każdemu mogę zagwarantować przyjemne używanie tych słuchawek. Sam uważam moje uszy za gabarytowo referencyjne a Aweiom zdarzyło się je czasem pognieść, lub z nich powypadać. Zauważyłem, że takie problemy mogą rozwiązać lepsze gumki, nawet takie, które nazywam „typowo chińskimi” z Xkdunów, lub JBMów.

W zestawach całej serii Q praktyczna żabka i żałosne końcówki

Pod względem dźwięku najprościej będzie mi je porównać między sobą. Jeśli Q3 uznaję za ciemne, ale w miarę zbalansowane lub ocieplone słuchawki, to drewniane wersje są już po prostu ciepłe. Mają więcej basu, koloryzują środek a  do tego zachowują przyciętą górę. W ich dźwięku momentalnie czuć przybytek energii basowej kosztem przejrzystości. Taki brud przywodzi na myśl stare, analogowe brzmienie. I niech mi ktoś zarzuci bycie pod wpływem placebo ich wyglądu! O ile nie wierzę w lecznicze działanie drewnianych obudów sprzętu grającego, to przyznaję, że  awei udało się  utrzymać pewną harmonię aparycji i brzmienia. Gdybym miał porównać je do bardziej znanego aparatu, to były by to aiaiai tracks, lub z przymrużeniem oka Porta pro.

Moi znajomi pewnie domyślają się, że drewienka przypadły mi do gustu. Bardzo lubię starą, topornie nagraną muzykę. Do niej Q5 i Q9 okazują się wprost wyśmienitym wyborem. Muszę przyznać że pomimo problemów z ich używalnością bardzo się z Aweiami zaprzyjaźniłem. Jak to jest z fanami innych gatunków ciężko mi powiedzieć, bo zależy to sporo od źródła dźwięku. Ich dźwięk jest nieco mniej czysty od reszty „słuchaw”, ale wciąż niewyobrażalnie dobry w porównaniu do tego co oferują polscy dystrybutorzy za mniej niż sto złotych. Miło, ale kto mógłby szczerze powiedzieć że kupuje je tylko dla dźwięku? :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: