Recenzja Awei ES300M i ES800M

Awei długie

Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
I tak, jak tych gości różnią profile,
Nowe awei pokrewne się zdają,
w istocie odmienne, nie ważne za ile
Swą konkurencję dźwiękiem zamiatają. A teraz czyż linijka prozy po rymowance nie boli jak fałsz w kawałku? Fajnie się tak pisze, ale to nie czas na wygłupy. Recenzja rzeczowa ma być, a nie do
bani. Witajcie czytelnicy niewychowani. Krótkie ogłszenie dla Was: uaktualniłem nazwę tej serii recenzji na „słuchawa czy herbata”, czyli testów gdzie staram się znaleźć dźwięk hi-fi w cenie kawy.

Firmę Awei przedstawiłem już we wcześniejszym opisie, gdzie podkreślałem jak dobre wrażenie na mnie zrobiły mimo swojej rekordowo niskiej ceny. Modele, które mam dzisiaj są nieco „droższe” i trudniej dostępne. Dla ułatwienia będę  zamieszczał  bieżące okazje w komentarzach pod postem. Zacznę od tego, że wyższa cena nie jest tu przypadkiem. Są na pewno od Q3 lepsze pod względem dźwięku, ale też inne z natury. Zdecydowanie nie przyćmiewają tańszego brata, który łączył zrównoważenie z całkiem rozrywkową zadziornością, co sadowi go dokładnie po środku opisywanych dziś osobników.

Mieszkaniec parteru to Awei ES300M. Słuchawki, w których bas rządzi i dzieli. Powiem szczerze, że nie czuję się wykwalifikowany do lansowania modelowego bożyszcza basogłowych, ale jedno powiedzieć mogę: po pierwszym kontakcie z ES300M myślałem, że wycisną mi gały z oczodołów. Większość osób szukających mocniejszych wrażeń w muzyce opisuje swój idealny bas jako głęboki, nisko schodzący basior, a mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że prawdziwa moc impaktu basowego tkwi w jego środkowej części. I taki właśnie nieco płytszy profil zachowują Awei. Ich dół jest szybki, zwarty i piekielnie mocny. Do tego stopnia, że takiego mięczaka jak mnie męczył, cisnąc się na pierwszy plan, gdy chciałem skupić się na tekście piosenki lub rzemiośle instrumentalisty. Mocny beat, rockowa perka to ich żywioł.
Środek pokoju wypełniają treble – dźwięki brzmiące w tych słuchawkach przepięknie. Okazuje się, że perkusista jednak nie gra na talerzach z czystej złośliwości. Są sterylnie czyste i wyciągają wysoko. Razem z nimi wyższe dźwięki takie jak sybilanty lub ogólnie wyższe partie wokalu nie pozostają wycofane wnosząc masę detali do nagrania, gdy słuchamy na zimniejszym źródle.
Jak wspomniałem, środek mają schowany. Co prawda nie dochodzi do nas z komórki, ale powiedzmy, progu przedpokoju i ma słodką, ciepłą barwę.

Ich sąsiada z góry, ES800M charakteryzuje znacznie lepsza, prawie idealna równowaga wysokich i niskich tonów. Przypominają mi Meelectronics CX21 przez mieco techniczne granie z lekko wycofanym środkiem, ale też głębokim basem. Wysokie harmoniczne wydają się mieć często minimalną przewagę, co trochę mi przeszkadza ze względu na ich dociekliwą naturę. To trzask, to szelest – mało istotne artefakty i „zaplecze” produkcji mogą być wyróżnione. Co prawda nieznacznie, ale najwyraźniej nie pokochałem ich na tyle, żeby nie ponarzekać ;) Dzięki temu  więcej dowiadujemy się o rzemiośle muzyka poczynając od bardziej zróżnicowanego, ale wciąż pleczystego basu, a na mniej podkolorowanych wokalach kończąc.
Żeby jednak nie było nieporozumienia między nami – ES800M są ciepłymi słuchawkami, z fajnym, głębokim, mięsistym brzmieniem, które wydaje się być dość uniwersalne, ale ma swoje braki w przekazywaniu emocji wokalu, lub wybrzmiewania sopranów.

Bezpośrednie porównanie jest tu bardzo proste, bo wyższości jednych nad drugimi nie ma co rozstrząsać. Jedne to łobuzerski wynalazek, który zagra dobrze praktycznie tylko na zimnych odtwarzaczach. Źródło może być najzimniejsze jakie znajdziecie – one i tak będą poniewierać, a czystości w nich nigdy za wiele. Drugie to wyrachowany sprzęt, który na moje oko da radę w umiarkowanym stopniu spodobać się prawie każdemu, ale zwłaszcza komuś, kto chce skupić się na subtelności wszelakiej, znanej z pojęcia high fidelity w niesubtelnych gatunkach jak elektronika,  rock czy metal. Jedne i drugie łączy nadzwyczaj duża scena, większa od JBM, Xkdunów i modelu ES-Q3.

Obu używa mi się całkiem przyjemnie. Dobrze siedzą w uchu, nie uwierają, izolują jak powinny. W zestawach najprostsze „skórzane” woreczki, gumki i żabki do ubrania. Te ostatnie bardzo przydatne, bo płaskie kable awei choć nieplątliwe, to mają wysoki czynnik dyndania z tymi swoimi metalowymi wałkami.
ES800m znalazłem na razie tylko w tym jednym kolorze. Trzysetki zaś można kupić zarówno czarne, jak i srebrne, a dodatkowo w wersji ES300i z mikrofonem i pilotem do odbierania rozmów w telefonach typu iphone.

Zapewne ciśnie się Wam na usta pytanie, na które szczerze mówiąc boje się odpowiedzieć. Czy Awei są  właściwie lepsze od JBM? Są mniej naturalne, mniej neutralne zwłaszcza przez podbity mniej lub bardziej bas. Grają też bardziej technicznie i maja mniej powietrza. Poza tym audio jest jak Dragon Ball –  kolejny przeciwnik przewyższa poprzednika i paraliżuje nas swoją potęgą, ale zawsze znajdzie się i jego następca, który zje go na śniadanie. Takich etapów jest dowolna ilość i gdy spojrzy się na to z perspektywy sezonu, to nietrudno się domyślić, że  ten cały postęp nie jest tak na prawdę niczym specjalnym. W tym kontekście JBM były w poprzednim odcinku. Strach pomyśleć co będzie w następnym. Albo jak chętnie obejrzę powtórkę ;)

Reklamy
Comments
23 Komentarze to “Recenzja Awei ES300M i ES800M”
  1. zabrzmij pisze:

    Awei ES800M znalazłem najtaniej na priceangels ze zniżką PAAH10OFF za około 19zł z darmową wysyłką.
    ES300M można dostać na focalprice z dowolną zniżką (google)
    Wersja ES300i jest na wielu stronach, m.in na dealextreme i focalprice za okolice 30zł.

  2. fill pisze:

    Mam dylemat. Przeczytałem wszystkie twoje recenzje i nie potrafię się zdecydować co wybrać. Najpierw byłem zdecydowany, że kupię CK-700, później trafiłem na tą recenzję, jeszcze później na recenzję JBM i teraz jestem w kropce, mam mentlik w głowie, już zupełnie nie wiem co wybrać. Słucham głównie heavymetalu oraz pochodnych, ogólnie ostrą muzykę. Błagam pomóż mi coś wybrać, sam już nie potrafię podjąć decyzji :(.

  3. mateusz pisze:

    powaznie es300 maja taki potezny basior? pewnie do fuza w takim razie nie beda pasowaly?

  4. Manexus pisze:

    Fakt- es800m fajnie grają – na tyle dobrze, że z mp3 poniżej 320kb/s nie podchodź, są wygodne i fajnie izolują (np w porównaniu do SM mp21 i ich fatalnymi gumkami) ale ciężko w nich wyrównać mi ciśnienie w uszach i przy wkładaniu słychać trzask membran. Dodatkowo żal, że nie ma wersji z mikrofonem. Brzmienie mi podeszło od razu po podłączeniu bez żadnego wygrzewania (gdzie np SM musiałem prażyć ponad 24 h ;-) Za 6$ sprzęt nie do przebicia.

    • Piotrek pisze:

      Cześć :) Poczytałem te recenzje i mam teraz lekki bałagan w głowie. Miałem sennki cx500 wcześniej , ale po ok. 6 miesiącach lewa słuchawka przestała grać. Teraz zamierzałem kupić cx500 albo skullcandy jib lub dub. Ale widzę, że nie warto patrzeć się na markę. Teraz doszły mi jeszcze Awei ES800M oraz ES-Q3 lub q3i .. Zastanawiałem się również nad SoundMagic ES10. Slucham najczęściej rapu – hip-hopu. Muzykę odtwarzam z telefonu samsung galaxy y. Jakie polecasz mi kupić słuchawki na moim miejscu? :) Nie stawiam teraz na drogie. Max. do 50/60 zł. Pozdrawiam i czekam na odp. ! :)

      • zabrzmij pisze:

        Nie wiem jak gra Twój telefon, ale pomyślałbym pewnie nad ES300, Xkdun CK820 lub Panasonic HJe120 i w miarę możliwości przesłuchał soundmagic ES18, lub ES10 w mp3store. ES800 są fajne, ale górę mają dokuczliwą. Nie zauważyłem, żeby któreś z tych słuchawek były wyrźnie lepsze lub gorsze, nie musisz wszystkich brać pod uwagę ;)

  5. Hunter pisze:

    Bardzo ciekawa recenzja :) Nie miałem pojęcia dotychczas o tej firmie a naprawdę te słuchawki wydają się ciekawe. Ale podczas przeglądania różnych słuchawek trafiłem na pewną polską firmę, która oferuje słuchawki w podobnym przedziale cenowym (do 40 zł) i które patrząc na specyfikację wyglądają baaardzo ciekawie. Mianowicie chodzi mi o firmę Azusa. A konkretnie o dwa modele z oferty tej firmy: SLU0046 (na Allegro szumnie nazywane „Azusa Mega Bass”) i trochę starszy model SLU0031 (Azusa SN-577MP). Oba modele posiadają impedancję 32 Ohm, do tego SLU0046 posiada naprawdę spore pasmo przenoszenia 17-21000 Hz i bardzo duży jak na tej klasy sprzęt poziom ciśnienia akustycznego na poziomie 115 dB; za to SLU0031 posiada pasmo przenoszenia aż 10-23000Hz (!) i jeszcze większą czułość – 116 dB, do tego podaną moc maksymalną 50 mW. Ale model „Mega Bass” wydaje się solidniej wykonany… Sam musisz przyznać, że jak na słuchawki za ok 20-30 zł to parametry są naprawdę imponujące… Pytanie tylko, czy są to rzeczywiste wartości i jak te słuchawki grają w praktyce… I tu pojawia się właśnie moje pytanie / prośba – czy miałeś już styczność z w/w. słuchawkami i w ogóle z tą firmą i czy mógłbyś coś na ten temat napisać, może porównać do np właśnie Awei lub nawet je zrecenzować, jeśli naprawdę okażą się tego warte? W razie czego tutaj strona producenta: http://www.azusa.eu/content/azusa Z góry bardzo dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam :)

    • zabrzmij pisze:

      Bardzo dziękuję za tę wiadomość. Zacznę od kubła zimnej wody: te dane nic nie mówią o dźwięku. Czułość nic nie mówi o „klasie” słuchawek. Najdoskonalsze modele mają ją na poziomie poniżej 100db ;) pasmo przenoszenia podawane w postaci „mało HZ-dużo HZ” nie mówi nawet niczego o… paśmie przenoszenia. Producent może sobie tam napisać nawet i „10 000kHz Legend!!!111oneoneone” i wyjdzie na to samo. W przyszłości na pewno zrobię o tym artykuł, ale póki co prosze, zebyś mi zaufał ;) Za propozycję dziękuję. Nie mogę nic obiecać, bo mam ogromne zaległości w recenzjach, a na razie pracuję nad stawianiem nowej strony. Zanim się z tym uporam trochę niestety minie, acz czemu nie, sprawdzę je bardzo chętnie. Na pierwszy rzut oka widzę, że używają popularnych chińskich częsci. Nawet mam u siebie teraz takie, tylko z innym logiem :)

      • Hunter pisze:

        Jeszcze raz dziękuje za odpowiedź :) Z tego co słyszałem na studiach to w teorii im wyższy SPL tym słuchawki głośniejsze, a im większe pasmo przenoszenia tym pełniejszy i bogatszy dźwięk. A jako że naprawdę w mało których specyfikacja była tak efektowna jak w przypadku tych podanych przeze mnie powyżej, stąd właśnie moje pytanie ;) Ale widzę, że chyba raczej nie ma co się spodziewać kolejnej niespodzianki jak w przypadku recenzowanych powyżej (a szkoda…). W związku z tym mam jeszcze małe pytanko. Które z Awei poleciłbyś do słuchania muzyki trance na smartfonie? Konkretnie na Huaweii Ascend G300 (porównywalnym do HTC Desire). Niestety nawet nie wiem za bardzo na co stać ten telefon ponieważ oryginalne słuchawki nie nadają się nawet jako sznurówki, a moje stare, domowe Senki HD201 niestety nie wiem czemu, ale grają na nim bardzo cicho. Wiem że posiada DTS, ale nie wiem czy w przypadku słuchawek do czegokolwiek się on przyda. Stąd właśnie moje pytanie – czy wg. Ciebie lepsze będą bardziej zrównoważone ES800m czy jednak ES300m (bardzo lubię dobry bas, zresztą jest on bardzo ważnym elementem muzyki której słucham, ale niestety ten model jest o wiele trudniej dostępny – przede wszystkim nie ma go na Allegro…:/ ). Czy może do tego rodzaju muzyki i do takiego sprzętu poleciłbyś mi jeszcze coś innego w podobnym przedziale cenowym? ;)

      • zabrzmij pisze:

        HD201 to, że tak powiem brzytwa ratunku dla ludzi, którzy chcą mieć Sennheisera, ale tanio. Żeby dostać dobre słuchawki tej firmy trzeba wywalić co najmniej dwie bańki. 201 mają bardzo słabe głośniki, do tego nie są słuchawkami przenośnymi, tylko stacjonarnymi. Takie małe słuchaweczki jak Azusa bez względu na dane w specyfikacji będą grały wystarczająco głośno żeby przytępić słuch. Zobacz na przykład na Xkduny, które mają SPL rzędu 83dB, a grają jak bajka. A innym bardzo dobrym przykładem manipulowanych specyfikacji są pierwsze słuchawki Monstera – Beats by Dre, które miały na pudełku podane 20Hz wzwyż, a bas w muzyce zaczynał się tak na prawdę powyżej 30Hz :)
        O telefonie, jak mówisz nic nie wiadomo, ale skoro nie miałeś jeszcze do czynienia ze słuchawkami na jakimś wygórowanym poziomie, to w gruncie rzeczy obojętne które kupisz. Ja obstawiam na dobry początek na ES300, ES400, ES600 lub PNY jako, że prezentują fajnie elektronikę. ES400 i wersje pozostałych z ‚i’ na końcu mają pilota iPhonowego, w związku z czym powinny działać z Twoim telefonem. Wersje bez oczywiście na 100%.

    • Mirek pisze:

      Moim zdanie te azusa to jest podróbka na styl Monster Beats czy tam iBeats.Bo wyglądają bardzo podobnie. oto oryginalne iBeats http://www5.pcmag.com/media/images/281029-ibeats-by-dr-dre-from-monster.jpg?thumb=y

      • zabrzmij pisze:

        To prawda. Podobnie jest z JBM MJ800, które jednak nie grają jak typowa podróbka :)

      • Hunter pisze:

        A propos moich HD201 to kupowałem je w sklepie DJ’skim w 2005 roku o ile dobrze pamiętam za ok 250 zł. Wtedy te słuchawki były naprawdę niezłe, a potrzebowałem je do odsłuchu z miksera Pioneera podczas grania w klubie, do czego sprawdzały się całkiem dobrze. Ale z racji tego, że dalej całkiem nieźle działają, mimo upływu ponad 7 lat, mam je na stałe zamontowane bezpośrednio do karty dźwiękowej jako dodatkowy odsłuch w kompie i nie używam ich w ogóle jako słuchawek przenośnych. Wcześniej miałem telefony Samsunga i używałem oryginalnych słuchawek (z powodu braku wejścia jack). Dopiero teraz po zmianie telefonu i po tym jak się okazało, że oryginalne słuchawki nawet nie zasługują na to, żeby je nazywać słuchawkami, pojawił się problem kupna czegoś lepszego, bo muzyka od zawsze jest całym moim życiem :) Na Allegro niestety z Awei są tylko ES800m, ES600i, ES-Q3 i ES-Q5, więc byłem zmuszony przejrzeć eBaya i znalazłem model ES-300i. Różnice pomiędzy recenzowanym przez Ciebie modelem to kolor (są białe), płaski kabel (to zaleta – nie będzie się plątąć, poza tym jest w bardzo ładnym niebieskim kolorze) i zastosowanie mikrofonu na kablu (podczas używania ich w telefonie bardzo przydatna rzecz). Jestem już praktycznie zdecydowany na ich zakup (kosztują ok 32 zł czyli grosze + bezpłatna wysyłka, fakt że z Chin więc będzie trwała ok. miesiąca, ale jednak…) ale mam jeszcze dwa, już na pewno ostatnie, pytania. Po pierwsze patrząc na zdjęcia wyglądają, jakby miały tylko i wyłącznie mikrofon, a nie miały przycisku do odbierania połączeń, pauzowania czy zmieniania utworu, itp. Czy faktycznie mają tylko sam mikrofon, czy jednak mają też gdzieś jakiś przycisk, tylko go nie zauważyłem? I drugie pytanie – czy mogę mieć pewność, że na pewno grają tak samo jak model ES-300m (zdecydowałem się na nie bo chodzi mi głównie o bas, który tak w swojej recenzji zachwalałeś)? Bo jeśli tak, to już chyba nie będę miał żadnych wątpliwości i je zamówię ;)

      • zabrzmij pisze:

        Śmiało można je brać – to to samo, ale z pilotem i trochę szerszymi kabelkami przy słuchawce. Pilot cały jest przyciskiem – jak się go zciśnie, to klika :) Nie wiem w jakim stopniu jest kompatybilny z Huawei, ale grać powinien. Jeśli chodzi o bas, to faktycznie te słuchawki stoją potężnym basem i na prawdę piękną górą. Jednak do chwalenia bym się nie posunął, bo moim zdaniem wigoru ten bas ma za dużo. Mam do tego mieszane uczucia. W porównaniu do HD201 będzie niezły huragan ;) Natomiast zdaję sobie sprawę z tego, że ja lubię granie środkiem, więc moja opinia się nie przekłada na obiektywną ocenę.
        I przepraszam, że tak chłodno potraktowałem Senki. Teraz krytykuje się je, bo pojawiły się alternatywy, a ceny tej marki nie są już takie dobre. Mogę tylko powinszować takiego długiego związku :)

  6. DnB pisze:

    Jestem posiadaczem modelu es800m i niestety nie działają z żadnym telefonem komórkowym.

Trackbacks
Check out what others are saying...
  1. […] dopiero teraz zaczynam znajdować pierwsze prawdziwie sensowne makarony wraz z na prawdę wygodnymi Awei ES800 i 300, a teraz także nowymi […]

  2. […] zbierają pochwały za czysty dźwięk, za fajny bas i za niewypadanie z ucha. Koledzy muzycy wolą Awei, ale słuchacze radia nie pojmują czego się […]



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: