Superlux HD572 i kropka

Superlux jest już rozpoznawaną marką, przynajmniej w srodowisku audio.  Podczas gdy kilka modeli jest znanych i czytając o nich w sieci można poznać je lepiej niż posiadając własną parę, to wciąż niektóre pozostają tajemnicą, mimo, że oferują je sklepy w całym kraju.

Jeden z nich kupiłem z czystej ciekawości. Kosztował siedemdziesiąt złotych. Informacji w sieci o nim brak, bo kto by się przejmował czymś tak skromnego wyglądu.  Polityka kopiowania designu tworów z poprzedniej dekady na szczęście się kończy.

Wykonanie wbrew pozorom jest całkiem porządne. Bez słabszych punktów, które można złamać kończąc żywot całych słuchawek. Klikanie regulacji pałąka ma bardzo wciągający dźwięk. Ale jednak HD572 są wzorowane na kiepskim modelu i posiadają jego wady. Są to zamknięte słuchawki, więc nie przeszkadzają osobom obok, ale nie tłumią prawie wcale dźwięków  z zewnątrz i do słuchania muzyki poza domem się nie nadają. Do tego poduszki w takich słuchawkach leżą na uszach i po pewnym czasie gniotą.

Dźwięk składa się głównie ze środka.  Jakość jest w porządku jak na tę cenę, ale to nie to do tego przyzwyczaił nas Superlux -producet sprzętu, którego dźwięk sam promuje produkty bez udziału reklamy, czy modnego wyglądu.  Brzmienie HD572 jest charakterystyczne dla Nuforce NE8, lub, Xkdun CK-M700, ale Superluxy zmierzają z nim jeszcze odrobinę dalej w kierunku ekstremum. Co to znaczy?. Czy jest złe? Nie. Czy jest nudne? Tak.  HD572 są, jak inne produkty tej firmy,  słuchawkami dla profesjonalistów, narzędziem instrumentalistów. Jeśli gitarzysta chce skupić się na swoim wiośle, to na słuchawkach tych usłyszy je głośniej niż perkusję. W taki sposób można pracować bardzo długo i żadne wysokie dźwięki nie daja się we znaki, czego nie można powiedzieć o innych modelach SL. HD572 są w tym wypadku nie chybionym, ale bardzo budżetowym rozwiązaniem dla kogoś, kto nie dba aż tak o sprzęt z którym ćwiczy.

Mój egzemplarz był poddany bardzo ciężkiej próbie. Używany przez kolegę przez kilka miesięcy. W tym czasie typowej jakości kabel padł, a cieńsze elementy pałąka zaczęły odpryskiwać i pojawiły się niewielkie luzy w jednym, czy dwóch miejscach. Ku mojej uciesze regulacja nadal klika i nie ma mowy o żadnym trzeszczeniu. Ach jak ja lubię prostotę.
Ale, jak wspomniałem – słuchawki były nudne, a z takimi nikt nie będzie mnie kojarzył :) Założyłem więc żarówiasty kabel zrobiony z taniej i bardzo mocnej skrętki.

Czasami zrobisz coś niedorzecznego, a potem znajdujesz kwiatek, na którym wygląda idealnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: