Fischer Audio FA Tandem

Żmija zygzakowata występuje na całej powierzchni Polski. Najłatwiej ją spotkać w nasłonecznionym miejscu. Ubarwienie żmii może być różnorodne, dlatego łatwo pomylić ją z zaskrońcem. Cztery najczęstsze odmiany to: szara, ruda, czarna i FA Tandem.Nazwa Tandem bierze się z zastosowania w każdej słuchawce dwóch bardzo małych głośników dynamicznych. Dotychczas użycie więcej niż jednego głośnika znane mi było z „armatur”, czyli przetworników do aparatów słuchowych. O zwykłych, dynamicznych głośnikach mówi się, że są wystarczająco dobre, żeby używać ich pojedynczo. Tymczasem obiekt tego testu umie rzeczy, których u innych słuchawek się nie doszukałem i czym błyskawicznie zyskał moją sympatię.

triflange, biflange, wielkie, duże, średnie, małe i maleńkie

Przede wszystkim jednak muszę przestrzec, że Tandemy są pozbawione „czynnika X”. Jak inne Fischery wyglądają nijak i mają skromne wyposażenie. Swoje możliwości skrywają skrzętnie i na początku tylko cena pobudza wyobraźnię i powoduje pewne oczekiwania. Przed słuchaniem trudno jednak nie zawiesić oka na tych malowniczych rządkach gumek. Nie przyda się z tego więcej niż jedna – dwie pary, ale sam fakt, że producent dodaje końcówki o aż tak szerokiej gamie rozmiarów skłania do przemyśleń. Np. jak wielkie i jak małe uszy mogą mieć inni ludzie ;) Jedno jest pewne – końcówki, które dobierzemy są bardziej miękkie i wgodniejsze od tych z tańszych modeli, które recenzowałem.

Również same obudowy są po prostu porządniej przemyślane. Są otwory wentylacyjne, przez co nie ma problemu z trzeszczeniem zassanej membrany. Tulejka wg Comply to T400. Standardowy rozmiar dla „dynamików”. Choć najwyraźniej niestandardowy dla mikroprzetworników, zważywszy na dziwaczne pomysły typu Meelectronics CC51, czy FA Ceramique. Izolacja nie jest jakaś nadzwyczajna, ale wystarczająca. Fischery są najzwyklejszymi, wygodnymi słuchawkami, których nie wkłada się  aż po sam środek głowy, nie poprawia, ani nawet nie sprawdza która słuchawka, do którego ucha idzie. Po wielogodzinnym suchaniu czuję niewielkie sfatygowanie, które przypomina mi, że czas zrobić przerwę. Wszak dłuższe męczenie słuchowi nie służy. To uczucie przy noszeniu Tandemow jest za to wyraźnie najmniejsze z recenzowanych przeze mnie słuchawek.

Jedno, co się Fischerowi udało to przewód. Nie chodzi o to, że jest w oplocie. Większość kabli w oplocie charakteryzuje się jednak pewną sztywnością. Bardzo miękki, zerowej wagi, ogon Tandemów bardziej przypomina sznurek niż przewód. Jest bardzo wygodny. Po stokroć bardziej podoba mi się od tych modnych, badziewnych płaskich kabli. Nie jest zbyt gruby,  ale sprawia wrażenie takiego, o który wystarczy dbać, żeby słuchawki służyły długo. Co za tym idzie, będąc przezorny wolę jednak nie ryzykować i gdy wakacyjne warunki nie dopisują sięgam po tańsze Xkduny.

Bardzo giętki. Wtyczka zagięta pod kątem 45 stopni

Fischerów zdecydowanie nie kupuje się dla szpanu. Nieważne w co je pakują, ani z czym. Mają w sobie nietypową technologię i generują nietypowy dźwięk. Ogólna jakość ich dźwięku nie jest szczególnie wysoka patrząc na cenę. Nie tworzą większych złudzeń, efektu „dużych instrumentów spoza głowy” lepiej niż niektóre konkurencyjne modele.  Ich siła leży w takich cechach jak barwa, dopracowanie i czystość brzmienia.
Barwa jest lekko po intensywnej stronie. Środek, czyli np. wokale i gitary jest wypchnięty, natomiast bas i góra chociaż nie są na pierwszym planie, to robią co do nich należy i nie ma tu mowy o złym zbalansowaniu. Wysokie dźwięki są łagodne, i wybrzmiewają mało intensywnie. Sybilanty są wyraźne, ale w ogóle niewyostrzone.
Nie są analityczne, a wręcz niezmiernie muzykalne. Ciężko je uchwycić jednym słowem. Nie mają ani charakteru zimnych, ani ciepłych. Kiedy myślisz, że są zimne, to zaskoczą cię ciepłotą i vice versa. Kiedy myślisz, że bas zagrał płytko, zaraz zadudni samym spodem. Świetnie przekazują zróżnicowane barwy instrumentów i ekspresję muzyków. Łatwo przy tym popaść w zachwyt.

Czerwone kółeczko oznacza słuchawkę z ciepłym dźwiękiem, a niebieskie z zimnym ;)

Jeśli do tej pory kojarzysz microdrivery z Meelectronics CC51, to od razu zapomnij o podobnym dźwięku. Po pierwsze dynamika. Tandemy są zdolne do imponującego zróżnicowania brzmień, a ich niskie tony są bardzo szybkie. Grają czyściej i jakby z mniejszym wysiłkiem. Po drugie stereofonia. Nie tworzą ściany dźwięków, a wręcz robią złudzenie instrumentów znikąd i zewsząd. Muzyka ma dużą głębię i swobodę.

O ile śmieszy mnie większość audiofilskich recenzji, to muszę przyznać, że Tandemy kuszą do używania natchnionych słów. Nawet tak prostemu człowiekowi jak mi trudno było się oprzeć wszystkim „ochom” i „achom”. Na szczęście są takie regularne określenia recenzentów jak „zbalansowane”, „muzykalne”, „dynamiczne”, lub „wybaczają błędy nagrań”. Tandemy takie po prostu są. Całą resztę zawdzięczajmy muzyce. A  jakiej to się domyślcie. Komu słowa „ekspresja” i „zróżnicowanie” kojarzą się z ulubionymi wykonawcami ten wie (basogłowi pewnie już w połowie przestali czytać;).

Dziękuję Filipowi z Filaudio za wypożyczenie Tandemów. Opóźniałem ten wpis ile mogłem, ale czas rozstania nadszedł.

Reklamy
Comments
4 komentarze to “Fischer Audio FA Tandem”
  1. arek pisze:

    Zacna recenzja. Słuchawki faktycznie dosyć interesujące i potrafiące uwieść swoim brzmieniem. Pozwalają rozkoszować się muzyką i czerpać z słuchania prawdziwą przyjemność. Mój główny zarzut co do nich to problem z złapaniem seala i to pomimo mnogości tipsów.

    (p.s. Zdaje się, że testowałem i recenzowałem dokładnie tą samą parę „tandemów”;)

  2. Darth Artorius pisze:

    Dobre słuchawki. Wolałem je niż Brainwavz R1. Łatwiej mi umieścić je w uchu (z czym mam kłopoty w przypadku dokanałówek). Wadą jest cena nowych, lepiej poszukać lekko używanych.
    Ale jak dotąd THE BEST w kategorii „siedzimy dobrze w uszach i dobrze gramy” wygrywają VSONIC GR07.

Trackbacks
Check out what others are saying...
  1. […] również ciche. Zawsze podbijałem głośność przy zmianie z innych doków takich jak JBM, czy Tandem. Przykładowo na Samsungu Q2 z jednej trzeciej aż do połowy ;) Po zmianie Xkdunów na cokolwiek […]

  2. […] problemu. Zestawowe gumki są miękkie i dość wygodne, choć nie aż tak, jak na przykład Tandemowe. Jak ktoś się jeszcze nie przekonał do dokanałowych słuchawek, to Awei będą dobre na […]



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: